FAŁSZYWE MNIEMANIE

Dlatego też psychologia rozumiejąca, jako poznanie kon­kretnych osób i konkretnych związków sensowych ich noematów, nie różni się od całej psychologii dającego się uprzedmiotowić psychicznego bytu realnego wyłącznie metodycznie, lecz ontycznie. Fałszywe jest więc mniemanie, że eksperymentalna psychologia obserwująca mogłaby w jakimś stadium swego rozwoju dokonać tego, czego chce dokonać psychologia rozumiejąca jako podstawa nauk humanistycznych. Decydujące jest więc (2), że osoba i duch przedstawiają pewien byt, który zgodnie ze swą istotą jest łransintelligibilny wobec całego spontanicznego poznawania (w najostrzejszym przeciwieństwie do martwego bytu oraz wszystkiego, co „witalne”), ponieważ jest sprawą jego swobodnego osądu, [czy] udostępnić się i dać się poznać, czy też nie. Osoby mogą właśnie milczeć i przemilczać swoje myśli. A jest to czymś całkiem innym niż zwykłe niemówienie.

JAKOŚCIOWE OKREŚLENIE

Jeśli natomiast chodzi o jakościowe określenia (So sein) i noetyczne korelaty aktowe osoby, to osobę i jej noezę (tzn. „ducha”) można tylko rozumieć. „Rozumienie” jest więc, co najmniej równie pierwotnym źró­dłem faktów i danych naocznych, jak „spostrzeganie” (zatem również spostrzeganie „wewnętrzne”) — tak, iż ze swej strony, w porządku pochodzenia aktów, stanowi warunek wszelkiej wewnętrznej obserwacji i samoobser­wacji. Rozumienie bynajmniej nie jest tylko rozumieniem innych ludzi (na podłożu tego, co w sobie samym wewnętrz­nie spostrzegłem). Równie pierwotnie jest ono rozumie­niem samego siebie. (Rozumieniem innych ludzi jest jedy­nie to rozumienie, które zakłada „dowiadywanie się”, tzn.odbieranie czegoś swobodnie i spontanicznie wypowiedzia­nego, czego posiadania nie da się zastąpić żadną sponta­niczną jedynie wiedzą i poznaniem dowiadującego się). Rozumienie — zarówno jako rozumienie aktu, jak rozu­mienie obiektywnego sensu —jest od wszelkiego spostrze­gania odmiennym i bynajmniej nie na nim ufundowanym podstawowym rodzajem uczestnictwa pewnego bytu z is­toty duchowego w jakościowym uposażeniu jakiegoś innego ducha, tak jak autoidentyfikacja i współdokonanie stano­wią podstawowe rodzaje uczestnictwa w jego istnieniu .

POWAŻNE ZŁUDZENIE

Uległa jednak, moim zdaniem, bardzo poważ­nemu (grobe) złudzeniu sądząc, że wyszła ponad witalnie związane życie psychiczne, jako możliwy korelat „zmysłu wewnętrznego”, i przystąpiła do badania bytu duchowo-noetycznego. Rozciąga się tutaj cały obszar bytowy, który raczej pozostaje w ogóle transintelligibilny dla empirycznej psychologii (czy to eksperymentalnej, czy też nie), a to z powodu swojej ontycznej istoty.Nie jest tak, jakoby między noetyką a psychologią ist­niała jedynie różnica metody lub [przyjmowanego] „w roz­ważaniu punktu widzenia” (jak sądzili m. in. Windelband, Miinsterberg, Natorp). Decydują raczej dwa względy: (1) że (duchowa) osoba jako osoba w ogóle jest bytem, który nie może stanąć nam naprzeciw (nicht objizierbares Sein), lecz tak samo jak „akt” (osoba zaś jest tylko poza- czasowym i pozaprzestrzennym porządkiem układu aktów, których konkretna całość bytowa współokreśla każdy poje­dynczy akt, a całościowa icli zmiana współmodyfikuje każdy pojedynczy akt; tzn., jak mam zwyczaj mówić, osoba jest „substancją aktową”) jest, pod względem istnienia (Dasein), bytem dopuszczającym bytowe uczestnictwo jedynie przez współ-dokonanie (Mit-vollzug) (współmyślenie, współchcenie, współodczuwanie, myślenie następcze, odczuwanie itd.).

EKSPERYMENTY

Wszyst­ko, co może być dostępne eksperymentalnie, leży wyłącznie w granicach witalnopsychicznego, celowo (zielmassig) zauto­matyzowanego bytu i dziania się, tzn. poniżej dziedziny „wolnych” duchowych aktów osoby. Jedynie ich działania na witalnopsychiczny byt i dzianie się z jednej strony, zaś warunki wyzwalające zachodzenie duchowych aktów oso­bowych określonej istoty, z drugiej strony, znajdują się jeszcze w obrębie mogącego stanąć nam naprzeciw (obji- zierbares) bytu, z którym tylko ma do czynienia ekspery­mentalna psychologia empiryczna. Z pewnością, znacznym postępem było to, że najnowsza psychologia zaczęła poz­nawać granice asocjacyj no-mechanicznego schematu (a po stronie obiektywnej: zasadę zachowania się i osiągnięcia), w który chciał ją wtłoczyć jeszcze H. Miinslerberg; że w „czystym” wrażeniu rozpoznała ona hipotetyczny przed­miot graniczny — dający się powoli wykrywać poprzez abstrahowanie od zróżnicowań uwagi i od wstępnych da­nych aksjologicznych (Wertgegebenheiten) oraz poprzez abstrahowanie od wszelkich rozmaitych intencji postacio­wych— który nigdy nie jest „faktem”; [że] w asocjacji przez styczność oraz w umożliwionej przez dyspozycje asocjacyjne mechanicznej reprodukcji rozpoznała tylko zmieniający swą wielkość hamujący komponent automaty­cznego biegu życia duszy, kierowanego przez impulsy po­pędowe albo akty woli, stosownie do „zadań” i „celów” (Zjelen).

WYŻSZE FUNKCJE

Jakże często słyszymy dzisiaj od tych psychologów eksperymentalnych, którzy przed­miotem eksperymentalnego badania czynią „wyższe” funkcje (myślenia, chcenia, aktów religijnych itd.), że „wszelki” duchowo-psychiczny byt należy zbadać ekspe­rymentalnie. W przeciwieństwie do tego trzeba stwierdzić, że ogół aktów noetyczn}ch — nie wskutek zasadniczo prze- suwalnych granic wiedzy i metod, lecz zgodnie ze swą ontyczną istotą – nie jest i nie może być ani wewnętrznie „spostrzegalny”, ani dostrzegalny, zauważalny i obserwo­wany, ani tym bardziej nie da się i nie sposób wpłynąć na niego eksperymentalnie. Gdy się powiada: dla mnie liczy się jako istniejące jedynie to, co można zbadać eks­perymentalnie, to znaczy, że właśnie ontycznie zaprzecza się temu, co w ludzkiej naturze (w odróżnieniu od zwie­rzęcia) istotne, mianowicie samemu „rozumowi”.

TRWAŁE GRANICE

Jeśli chcemy poniekąd ogar­nąć wzrokiem trwałe granice poznawcze eksperymentu indukcyjnego, musi wpierw zostać wyjaśniona na przykład kwestia powtarzalności procesów psychicznych u większości podmiotów oraz kwestie, jakie podstawowe rodzaje „pro­cesów” są W ogóle „powtarzalne” i eksperymentalnie od­twarzalne, a jakie nie, dalej, w jakich fazach rozwoju jed­nostki i grupy jest jeszcze możliwa powtarzalność i w jakim przybliżeniu . Obecnie nie docenia się jeszcze w wystar­czającym stopniu tego, że każdy akt możliwej obserwacji zakłada naoczne uchwycenie (Erschauung) istoty faktu, który ma być zaobserwowany.Przede wszystkim zauważamy brak w ogóle jakiego­kolwiek jasnego poglądu na temat ontycznychgranic istotnościowych sfery psychicznej, która może stać się przedmiotem.Tylko pewna część całości bytu noetyczno-psychicznego jest „zdolna do uprzedmiotowienia”, a znowu jedynie bar­dzo mały wycinek tej zdolnej do uprzedmiotowienia części całej sfery noetyczno-psychicznej jest (bez istotnej zmiany swego uposażenia jakościowego) obsemowalny i powta­rzalny, zaś tylko na pewną część obserwowalnej sfery psychicznej można eksperymentalnie wpływać w sposób celowy, kierując się uprzednią analizą istotnościową jej zmiennych komponentów.

TEORIA POZNANIA

W nie mniej­szym stopniu teoria poznania rozumienia jest znowu zało­żeniem, a nie obiektem wyjaśniania psychologii empirycz­nej. „Wypowiedzi” osoby badanej o tym, co znalazła w eks­perymentalnie podbudowanej samoobserwacji, muszą być przecież wpierw „zrozumiane”, w s p ó ł – p o my ś 1 a n e, po-myś- lane przez kierującego badaniem, zanim to, co wypowie­dziane, będzie rościć sobie pretensję do bycia stwierdze­niem „faktu naukowego”. Psychologia empiryczna nie mo­że wyjaśniać owego rozumienia, współ-myślenia i następ­czego myślenia; jest ono społeczno-teoriopoznawczym Założeniem jej postępowania. Współcześnie tylko dlatego nie mamy żadnych jasnych pewnych przedstawień dotyczących istotnościowych gra­nic poznania psychologii empirycznej, że posiadamy jedy­nie pierwsze, wątłe początki ontycznej ejdologii realności psy­chicznej oraz teorii poznania psychologii, a w szczególności psychologii eksperymentalnej.

ISTOTA GRANIC

Istoty granic sprawności zauważania, zwracania uwagi, obser­wacji — które (warunkując się w tym porządku) w porząd­ku pochodzenia aktów wiedzy o tym, co psychiczne, nigdy nie mogą odnosić się do samego tego, co wewnętrznie spostrzeżone, lecz tylko do tego, co jeszcze dane w reten­cji —- nie może badać sama psychologia empiryczna, pos­ługująca się już nimi jako środkami poznania; kwestie te należą do problematyki teorii poznania psychologii. Czy samoobserwacja, jako rodzaj aktu, jest w aspekcie pocho­dzenia wcześniejsza, równie pierwotna, czy też późniejsza od obserwacji dotyczącej innych ludzi (tak jak wewnętrzne spostrzeżenie samego siebie jest z pewnością „wcześniejsze” od wewnętrznego spostrzeżenia innych ludzi)? Czy jest ona jedynie analogicznym zachowaniem wobec samego siebie, „jak gdyby było się kimś innym”  co już słusznie, jak mi się wydaje, stwierdził Th. Hobbes?

ŚWIADOMOŚĆ TERAŹNIEJSZOŚCI

Przecież nic nie jest —jak mi się wydaje — pew­niejsze od twierdzenia, że w ogóle nie może istnieć nauka nieidentyfikowalnych przedmiotach. Proponowana przez niektórych definicja tego, co psychiczne, że jest nim to, co dane „tylko jednemu”, wykluczałaby — gdyby była słu­szna — wszelką psychologię empiryczną. To bowiem, co jest jednostce dane ze sfery psychicznej, musi być nie tylko identyfikowalne w wielu jej aktach, lecz również przez większość osób. Jedynie psychologia realistyczna, w której dokładnie odróżnia się treść spostrzeżenia wewnętrznego od tego, co spostrzeżone, tj. od realnego zasobu psychicz­nego, prowadzi poza bezpośrednią teraźniejszość świado­mości. Nie zapominajmy przecież, że świadomość jako taka, tzn. zgodnie z istotnościowym prawem, jest jedynie teraźniej- szościową świadomością (Bewusstseinsgegenwart) (również wtedy, gdy zawarte są w niej, jako treści częściowe, świa­domość teraźniejszości, przeszłości, przyszłości).

WEWNĘTRZNE SPOSTRZEŻENIE

Zakłada wreszcie możność przekazania tego wszystkiego, co stwierdzone zostało dzięki wewnętrznemu spostrzeżeniu i aktowi, resp. funkcji refleksji oraz dzięki obserwacji w bezpośredniej retencji przeżyć, a potem ujęte w wypowiedzi o charakterze sądów; zakłada też „możność zrozumienia” tych przekazów. Czym jest wewnętrzne spostrzeżenie, jak w nim, w wie­lości aktów, możliwa jest ścisła identyfikowalność spostrze­ganego przedmiotu ze strony wielu spostrzegających — tego nie może ustalić sama psychologia empiryczna; usta­lenie to jest sprawą istotnościowej ontologii tego, co psychiczne, oraz teorii i krytyki poznania psychologii. To samo odnosi się do poznania warunków „wewnętrznego spostrzeżenia” czegoś psychicznego, granic tego spostrzeżenia i warunków jego przesuwalności na bardziej adekwatne poziomy. Pro­blem ten nazywamy zagadnieniem „zmysłu wewnętrz­nego”.