NA MOCY PRAWA

Na mocy istotnościowego prawa niemożliwe jest, aby prezen­towanie się wartości osoby w ogóle było wcześniejsze od prezentowania się istnienia (nie tylko prezentowania się jej jakościowego uposażenia), ponieważ nie ma pozbawio­nego istnienia bytu obdarzonego wartością (Wertsein) — ani w sferze prezentowania się, ani w sferze bytu. Zachowuje to ważność tym bardziej, gdy dochodzi jeszcze dalszy błąd [polegający na tym], że prezentowanie się wartości — które funduje wszelką idealną powinność, a tym bardziej wszel­kie „uznanie” idealnej powinności — usiłuje się oprzeć dopiero na akcie uznania i docenienia. Ten akt „uznania docenienia” trafiałby przecież całkowicie w „próżnię”, gdyby już uprzednio nie było mu dane osobowe istnienie czegoś (X) i bycie wartością tego czegoś istniejącego.[Jakkolwiek] trudno [uznać], aby osoba (jako „wolne”, moralnie odpowiedzialne centrum aktowe) „znaczyła”(gdlte) przed swoim istnieniem i zasługiwała na „uznanie” bądź też była tak „dana” przed swoim istnieniem, to prze­cież zupełnie słuszne jest w tej teorii jedno, że mianowicie z czystych stosunków aksjologicznych (Wertuerhaltnissen) oraz z odpowiadających im międzyosobowych powiązań w sferze zachowania o charakterze aksjologicznym (Wert- verhaltungsbeziehungen) wyrastają własne (tj. autonomiczne).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *